Hell in the Shell w amfiteatrze Muszelka – pięć metalowych legend w Kazimierzu
22 sierpnia o 16:00 miłośnicy ciężkich brzmień spotkają się w nowej odsłonie festiwalu Hell in the Shell – tym razem pod gołym niebem, w amfiteatrze „Muszelka” w Parku im. Jacka Kuronia. Pięć zespołów, solidna dawka gitarowego hałasu i atmosfera, którą najlepiej smakuje latem – tak w skrócie zapowiada się tegoroczna edycja, którą wielu pamięta jeszcze pod nazwą Metal Fest.
Nowa lokalizacja – z sali widowiskowej do amfiteatru
Organizatorzy postanowili przenieść wydarzenie z zamkniętej sali widowiskowej do otwartej przestrzeni. Amfiteatr „Muszelka” w Parku im. Jacka Kuronia stanie się areną, w której death metal, black metal i metalcore wybrzmią z pełną mocą. To zmiana, która ma nadać festiwalowi świeżej energii i przyciągnąć jeszcze większą publiczność.
Letnie koncerty plenerowe mają swój niepowtarzalny klimat – tłum fanów pod sceną, głośne riffy niosące się po parku i możliwość spotkania się z innymi miłośnikami ciężkiej muzyki. Hell in the Shell wpisuje się w ten trend, oferując pięć godzin muzycznego ognia.
Gwiazda wieczoru: Vader – legenda polskiego death metalu
Festiwal rozpocznie się od najmocniejszego uderzenia: występu zespołu Vader. Grupa powstała w 1983 roku w Olsztynie z inicjatywy Piotra „Petera” Wiwczarka i przez dekady wypracowała sobie status kultowego zespołu deathmetalowego. Vader koncertował na całym świecie, wydawał płyty w renomowanych wytwórniach i dzielił scenę z największymi nazwami ciężkiej muzyki.
Ich szybkie, bezkompromisowe brzmienie, charakterystyczne riffy i sceniczna energia sprawiają, że dla fanów metalu to pozycja obowiązkowa. Jak podkreślają organizatorzy, skoro piekło ma się otworzyć w Muszelce, trudno o lepszego przewodnika niż Vader.
Pozostałe zespoły – od Hate po Humanimal
Na scenie pojawią się również inne znakomite kapele. Hate to grupa założona w 1990 roku przez Adama Buszko, grająca połączenie death i black metalu, inspirowana mrocznymi aspektami mistycyzmu. Ich muzyka ma instynktowny charakter, z elementami industrialnymi i ambientowymi w tle. Frontside z Sosnowca, powstały w 1993 roku, zdobył Fryderyka za album „I odpuść nam nasze winy” i na koncie ma dziesięć płyt, balansując między metalcorem a szeroko pojętym heavy metalem.
Thy Disease z Krakowa (rok założenia 1999) to zespół, który debiutował nakładem Metal Mind Productions, koncertował u boku Cannibal Corpse czy Paradise Lost, a do 2019 roku wydał siedem albumów studyjnych – najnowszy „Transhumanism” potwierdza ich międzynarodową pozycję. Z kolei Humanimal, założony w 1994 roku przez Marcina Palkę, po latach prób i demówek w 2011 roku zarejestrował pełnoprawny debiut, łącząc różne odmiany metalu w ciężką, spójną całość.
Dlaczego to wydarzenie jest ważne dla Kazimierza?
Festiwal Hell in the Shell to nie tylko okazja do posłuchania dobrej muzyki, ale także impuls dla lokalnej społeczności. Amfiteatr w Parku im. Jacka Kuronia staje się centrum kulturalnym, które przyciąga gości z regionu. Organizacja takiego wydarzenia promuje miasto, buduje jego markę jako miejsca otwartego na różnorodne formy sztuki i integruje mieszkańców wokół wspólnych pasji.
Co więcej, koncerty plenerowe w letnie wieczory to doskonały pretekst do spędzenia czasu poza domem, spotkania znajomych i odkrycia nowych brzmień. Dla fanów metalu z całej okolicy to szansa, by zobaczyć legendy polskiej sceny bez konieczności dalekich podróży.
Bilety są już dostępne – organizatorzy zachęcają do szybkiego zakupu, bo liczba miejsc w amfiteatrze jest ograniczona. Źródło: Organizator festiwalu Hell in the Shell.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!